• Wpisów: 89
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis: 4 dni temu, 11:58
  • Licznik odwiedzin: 7 958 / 803 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
eleganckooo
 
Cześć Dziewczyny!
DSCF5004.JPG

Ostatnio, po dość dłuuuugiej abstynencji zakupowo-kosmetycznej, pojawiło się u mnie kilka nowości, i kolorówka i produkty do pielęgnacji (wieczornej). Wszystkich jestem bardzo ciekawa i z wielką przyjemnością je zaczęłam już testować :) Za jakiś czas pojawi się pewnie kilka recenzji. Szczególnie jestem ciekawa dwóch produktów :P
DSCF5014.JPG

Zacznę od kolorówki :)

-*Lakier Rimmel 60 seconds o numerze: 620 how do you lilac it?* (pisałam już o nim i dalej jestem zadowolona)

-*Szminka Revlon w kolorze CoralBerry* (już ją uwielbiam)

-*dwa kolorowe tusze do rzęs z nieznanej mi firmy LEmaxx colour*, jeden fioletowy, drugi niebieski. Strasznie mi się podoba jak "kolorowe" rzęsy wyglądają w słońcu :) Idealne na wakacje!

-*fioletowy cień Inglot Matte 375* (dalej uzupełniam swoją paletkę, nie mogło zabraknąć w niej fioletu :) )

-*dwie mini paletki z Clinique* (dostałam je w prezencie dołączone do innego produktu tej samej firmy, o którym napiszę dalej. Jak na razie uważam, że cienie są niesamowite i z chęcią zaopatrzyłabym się w wersje pełnowymiarowe)

-*Rimmel Match Perfection Bronzer w kolorze 002 Medium* (na razie wywarł na mnie pozytywne pierwsze wrażenie, ale zobaczymy jak to będzie przy dalszym użytkowaniu :) )
DSCF5013.JPG

Teraz czas na kosmetyki do pielęgnacji. Używam ich raczej na noc bo na dzień dalej testuję kosmetyki Vichy.

-*krem nawiżający Cliniuque z serii 3 steps*, do cery suchej-mieszanej (prezent od cioci, z dołączonymi paletkami. Dużo słyszałam o tym kremie i bardzo, bardzo jestem jego ciekawa)

-*krem nawilżający na noc Olay active hydrating* do cery normalnej, suchej, mieszanej (wydaje się całkiem niezłym produktem, ale jeszcze za krótko go używam, żeby móc coś więcej powiedzieć :) )

- *FlosLek krem-maseczka do skóry z problemami naczyniowymi* (naczynka to jest mój duży problem bo przez większość czasu chodzę czerwona jak burak, a nie daj Boże się zestresuje... aż żal patrzeć ehehe. Nie używałam jeszcze tego produktu, jest zupełną nowością u mnie i mam nadzieję, że chociaż trochę mi pomoże)

I to by było chyba na tyle :) Będę to wszystko teraz testować i sprawdzać ;) Szukam jeszcze jakiegoś podkładu dobrego na takie cieplejsze dni, ale tyle tego jest w sklepach, że nie potrafię się na nic zdecydować.. Może używacie czegoś fajnego co mogłybyście mi polecić?

I jeżeli używałyście, któregoś z tych produktów, pokazanych przeze mnie, to będę wdzięczna za każde Wasze zdanie na ich temat :) Szczególnie jeżeli chodzi o krem Clinique i maseczkę z FlosLek.

Miłego Czwartku :)
M :*
  • awatar make a dream come true :): olay <3 :)
  • awatar Być kobietą ♥: Lubisz lakiery z rimela? Ja kupiłam jeden i zdecydowanie więcej nie kupię -.- jest beznadziejny.
  • awatar Everything Girly: @Być kobietą ♥: na moim blogu znajdziesz post o lakierze z Rimmela :) Wcześniej też nie byłam z nich zadowolona, ale co mnie bardzo zdziwiło, ten jest całkiem dobry :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

eleganckooo
 
DSCF4984.JPG

Cześć Dziewczyny :)

Jak mija Wam majowy weekend? Mój jest bardzo spokojny, rodzinny i przede wszystkim leniwy :) W końcu mam czas trochę odpocząć.

Ostatnio będąc na małych zakupach (spożywczych hehe) natknęłam się na lakier Rimmel-a (swoją drogą nie wiedziałam, że można je kupić w spożywczakach). Pomimo tego, że miałam złe doświadczenie z lakierami tej firmy, postanowiłam go kupić bo kolor bardzo, bardzo mi się podobał.
Jeszcze tego samego dnia pomalowałam paznokcie z nastawieniem, że zaraz lakier mi odpryśnie i na drugi dzień i tak będę musiała go zmywać, ale się zdziwiłam.
Lakier mam już na paznokciach 4 dzień i tylko lekko końcówki mi się starły. Wcześniej jak używałam jakiegoś lakieru z Rimmela to praktycznie tego samego połowa paznokci już miała odpryski..
DSCF4979.JPG

-Lakier ma piękny pastelowo-fioletowy kolor, jest to numer: 620 How do you lilac it? .
-Szeroki pędzelek pozwala pokryć całą płytkę paznokcia prawie, że za jednym pociągnięciem i nie zostawia smug. Ja oczywiście nakładam 2 warstwy.
-lakier może nie schnie w 60 sekund, ale i tak dość szybko z czego jestem bardzo zadowolona bo nienawidzę czekać aż mi pazury wyschnął
-kosztował 7,99zł
-konsystencję ma fajną, nie za gęstą i nie za rzadką
-i ogólnie pozytywnie mnie zaskoczył, a to jest zawsze spoko :)
-i kolor, który uwielbiam i który pięknie wygląda do opalonej skóry, której, w brew pięknej pogodzie, jeszcze do końca nie posiadam hehe, ale wyobraźnia działa ;)

I to by było chyba na tyle :) Nie wiem czy jeszcze kiedyś kupię jakiś lakier Rimmel-a, ale z tego jestem zadowolona :)

Pozostawiam Was z moim majówkowym hitem i idę popracować nad opalenizną :)

Miłego Dnia,
M :) :*
  • awatar ♥ bozena170 ♥: Faktycznie kolor cudowny! :) też mam problem ze schnięciem lakieru nienawidzę czekać...:/
  • awatar challenge ;): piękny kolorek :)
  • awatar safina: kolor mi się bardzo podoba na paznokciach się prezentuje super:)
Pokaż wszystkie (17) ›
 

eleganckooo
 
DSCF4960.JPG


Cześć Dziewczyny! :)

W poniedziałek byłam na szkoleniu dotyczącym organicznej linii kosmetyków firmy OrganicSeries. Babeczki prowadzące szkolenie opowiedziały nam o tych kosmetykach i o zabiegach z ich wykorzystaniem. Ja już wcześniej korzystałam z nich w szkole i bardzo podobało mi się ich działanie, więc postanowiłam opowiedzieć Wam o nich coś więcej :)

Otóż, o serii kosmetyków możemy przeczytać:

“OrganicSeries to organiczna seria kosmetyków, które w naturalny sposób dopełniają pracę kosmetyczek i lekarzy podczas zabiegów kawitacji, mikrodermabrazji, sonoforezy i jonoforezy. Specjalnie opracowana formuła stymuluje wiele procesów obronnych zachodzących w skórze, potrzebnych do leczenia wielu schorzeń. Koncept OrganicSeries to profesjonalna, bezpieczna, bez ryzyka alergii alternatywa dla chemicznych terapii skórnych.”



W ofercie możemy znaleźć: toniki, żele, serum, maski algowe i kwasy.

organicseries.jpg


*Głównym atrybutem tej linii do pielęgnacji są w 100% naturalne składniki:*
*Fito-ekstrakty pozyskiwane z kontrolowanych biologicznie plantacji prowadzonych zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony zasobów naturalnych i gatunków roślin
*Wyjątkowa kombinacja opatentowanych aktywnych składników roślinnych opatrzonych certyfikatem Ecocert
*Substancje zapachowe pochodzące z naturalnych hydrolatów roślinnych
*Ekologiczna kompozycja serum-najczystsza esencja życia, bogactwo witamin, soli mineralnych
*nie znajdziemy w nich: parabenów, SLS-ów, filtrów chemicznych, sylikonów, formaldechydów, lanoliny, syntetycznych detergentów itd
*kosmetyki nie są testowane na zwierzętach

Wszystkie uczestniczki kursu dostały pełnowymiarowe (200ml) opakowanie Kwasu Hialuronowego.
DSCF4970.JPG


*Jest to niskocząsteczkowy i wysokocząsteczkowy 100% czysty kwas hialuronowy, który:*

*pomaga w skutecznej walce z przebarwieniami
*nawilża
*natłuszcza
*spowalnia proces starzenia skóry
*zapewnia elastyczność, jędrność i zdrowy wygląd

Ja mieszam go z moim kremem nawilżającym i używam na noc. Na razie efekt jaki zostawia na skórze bardzo mi się podoba, ale zobaczymy co będzie dalej :)

Teraz firma wypuściła tą samą linię kosmetyków, tylko w mniejszych opakowaniach (50ml), do użytku domowego. Ja już czaję się na kilka produktów :)

Myślę, że ta organiczna linia jest fajnym urozmaiceniem jakie może zaproponować kosmetyczka swojej klientce. Jest to fajna odmiana od kosmetyków i zabiegów bardzo chemicznych na których bazują salony piękności :) Do tego trwa teraz boom na ekologie więc to może dodatkowo zachęcić ;)

Dzisiejszy post to taka ciekawostka :) Ale jeżeli będziecie mieli okazję wypróbować te kosmetyki to zachęcam bo na prawdę warto :)

Miłego, słonecznego dnia i majówki :)
M.
  • awatar ilonaツ: fajny blog zapraszam do mnie
  • awatar safina: kosmetyki wydają się być bardzo dobre no i z naturalnych składników :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

eleganckooo
 
Cześć Dziewczyny!
DSCF4958.JPG

To co teraz dzieje się z moją cerą to jest jakiś kosmos. Czuje się jak 15latka w okresie dojrzewania.
Przez długi, długi czas nie mogłam nic złego powiedzieć o mojej skórze twarzy, co prawda raz na jakiś czas wyskakiwała mi jakaś niespodzianka, ale tak to było wszystko w porządku. Za to teraz chyba mści się na mnie czy coś bo mało mi brakuje abym stała się jednym wielkim pryszczem. Mocno rozszerzone pory, spora ilość nieprzyjaciół, straszliwie przetłuszczająca się strefa T i milion innych problemów. Chwilami nie mogę nawet spojrzeć w lustro.


Jak kocham wypróbowywać tańsze kosmetyki tak teraz postanowiłam, że trochę zainwestuję i wypróbuję firmę Vichy. Nigdy nie miałam, żadnego kosmetyku z tej firmy bo po prostu tego nie potrzebowałam, ale jak widać zawsze musi być ten pierwszy raz.


Dzisiaj kupiłam zestaw mniejszych produktów, żeby, za nim zainwestuję w pełnowymiarowe produkty, sprawdzić czy w ogóle mi pomogą.
Zapłaciłam za niego ok. 57zł i zawiera on:


*Noramderm żel głęboko oczyszczający 100ml*
*Działanie:*
-w zetknięciu z wodą tworzy przyjemną pianę, która głęboko oczyszcza skórę.
*Rezultat:*
-skóra pozostaje czysta przez cały dzień


*Normaderm krem o kompleksowym działaniu zwalczający niedoskonałości 50ml* (właściwie ten produkt najbardziej mnie interesował)
*Działanie:*
zwalcza 6 oznak niedoskonałości skóry:
-niedoskonałości
-rozszerzone pory
-błyszczenie
-zaczerwienienie
-ślady po niedoskonałościach
-przebarwienia
*Rezultat:*
-skóra jest widocznie zdrowsza już w 7dni


*Normaderm preparat oczyszczający 3w1 50ml:*
*Działanie:*
-1 produkt 3 zastosowania: preparat oczyszczający, peeling, 5-minutowa maseczka
*Rezultat:*
-jako preparat oczyszczający usuwa zanieczyszczenia na 24h
-jako peeling odblokowuje pory
-jako maseczka matuje i oczyszcza skórę na 3dni


Zobaczymy jak to będzie z tymi kosmetykami. Nie ukrywam, że mam wielką nadzieję, że mi pomogą i na pewno, jak już je trochę poużywam, zdam Wam relację :)


A Wy używałyście kosmetyków Vichy? Co o nich sądzicie? Pomogły Wam?


Miłego wieczoru :)
M.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

eleganckooo
 
Minęły już ponad 3 miesiące odkąd przeszłam przez próg siłowni. Od tamtej pory moje życie się na swój sposób zmieniło i ta zmiana bardzo mi się podoba :)

Odkąd sięgam pamięcią zawsze miałam kompleksy na puncie swojego ciała. Nie byłam jakaś gigantycznie gruba, ale tu i tam miałam trochę za dużo ciała. Nigdy się sobie nie podobałam, ale za miast coś z tym zrobić to tylko narzekałam i smutek z tym związany zajadałam kilogramami czekolady hehe
I tak przez kilka lat z przerwami (kilka razy zdarzył mi się okres w życiu, że byłam całkiem zadowolona ze swojego wyglądu).

W końcu nadszedł moment, że postanowiłam wziąć się za siebie. Zaczęło się od znalezienia Ewy Chodakowskiej na fejsbuku. To było jakoś w zeszłe wakacje. Spodobało mi się jej podejście do życia i do aktywności fizycznej. Zaczęłam robić jej ćwiczenia w domu. No, ale jak to wcześniej ze mną bywało.. słomiany zapał. Wracałam jeszcze później kilka razy do jej ćwiczeń, ale nigdy nie udało mi się ich robić przez dłuższy czas.
No i tak mijały miesiące, a ja dalej byłam nie zadowolona z siebie.. I jeszcze te wyrzuty, że z tym nic nie robię..

No i tak nadszedł styczeń. Od brata (sportowiec...) dowiedziałam się, że jest w promocji karnet na siłownie, która znajduje się niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Pomyślałam: "a co mi tam.. idą ferie więc i tak nie będę miała  co robić, a jak mi się nie spodoba to przecież nie muszę przedłużać karnetu". No i zapisałam się razem z kolegą, ale chodziliśmy oddzielnie.

Nie ukrywam, że na początku było masakrycznie ciężko. Dostawałam zadyszki po 5 minutowym biegu, a w dodatku czułam jak całe ciało mi się trzęsie hehe bo zapomniałam napisać, że ja nie miałam zupełnie żadnych mięśni ;) No, a poza tym nie wiedziałam co do czego. Na szczęście z każdym kolejnym dniem było co raz lepiej :) Po miesiącu tak się wkręciłam, że zaczęłam się bardziej interesować zdrowym trybem życia, czytałam o tym jak najlepiej się odżywiać (nigdy nie byłam za drastycznymi głodówkami), jakie ćwiczenia mogą mi jeszcze bardziej pomóc itd.

Dowiedziałam się masy przydatnych rzeczy, wmyśliłam sobie własną "dietę" (o ile to w ogóle można tak nazwać) i trenowałam we własnym rytmie minimum 3-4 razy w tygodniu.
Teraz doszły jeszcze ćwiczenia z płyty Ewy Ch., więc robię tak, że co drugi dzień chodzę na siłownię, a co drugi dzień ćwiczę w domu z płytą. I tak 6 razy w tyg. Niedzielki wolne :D

Jeszcze trochę mi zostało to wymarzonego wyglądu i wagi, ale nie spieszę się. Wolę wszystko zrobić powoli, dokładnie i przede wszystkim zdrowo :) Najbardziej (po za zmianami w wyglądzie ;) ) cieszy mnie, to, że pierwszy raz w życiu czerpię przyjemność z aktywności fizycznej :) Nigdy wcześniej bym siebie o to nie podejrzewała :P Staram się też namówić do zdrowszego trybu życia moją rodzinę, ale różnie mi to wychodzi, chociaż zauważyłam ostatnio jak moja mama ćwiczyła z płytą Ewy, więc już jakiś sukces jest :)

Jestem z siebie dumna i teraz wiem, że chcieć to na prawdę móc, trzeba tylko do tego dążyć mimo wszystko :) Dzięki zmianom w swoim życiu czuję się zdrowsza i szczęśliwsza i zaczynam nabierać pewności siebie, co też było wcześniej moim ogromnym problemem.

Post wyszedł strasznie długi, jeżeli, któraś z Was przeczytała go do końca to dziękuję bardzo za poświęcony mi czas :)
DSCF4956.JPG

Miłego wieczoru :)
M.
  • awatar CandleFan: podziwiam Cię, że chodzisz sama. Ja mam pakiet wejść prawie na wszystkie siłownie, fitnessy i baseny w okolicy ale samej mi się nie chcę . ;(
  • awatar Everything Girly: @CandleFan: Ja na początku wstydziłam się chodzić sama, z czasem polubiłam, a teraz nawet wolę :) Nic mnie przynajmniej nie rozprasza :) Taka samotna sesja w siłowni może być bardzo odprężająca i uspokajająca :) Słuchawki w uszy, ulubiona muzyka i do dzieła :) A jeżeli nie to może spróbuj poszukać kogoś kto będzie chciał chodzić z Tobą na siłownie? :)
  • awatar <sophie>: gratuluje samozaparcia :)
Pokaż wszystkie (9) ›
 

eleganckooo
 
DSCF4948-horz.jpg

Cześć Dziewczyny!!
Dzisiaj będzie o kosmetyku, na którym się strasznie zawiodłam i nie chodzi tylko o jego działanie, ale i o całokształt.

Cienie i worki pod oczami  mam chyba wbudowane genetycznie hehhe, bo ma je moja babcia, mama, ciocia no i na dokładkę ja. Bez względu czy się wyśpię czy nie, skóra w okolicy moich oczu wygląda strasznie. No dobra, jak się nie wyśpię to moje woraski sięgają mi prawie brody.

Chcąc jakoś temu zaradzić wypróbowuję różne korektory szukając tego jedynego, Pewnego dnia padło na korektor firmy Inglot.
Na początku byłam nawet z niego całkiem zadowolona, ale to nie trwało zbyt długo... Już po paru dniach zobaczyłam jaki z niego straszny bubel.

Po pierwsze *opakowanie:*
Chociaż przeważnie nie jest dla mnie ważne opakowanie, a jego zawartość, to tutaj nastąpiło takie przegięcie, że nie mogłam tego nie skomentować. Korektor sam się wylewa. Nie wiem jak to możliwe, ale wylatuje on z tej tubki nawet gdy go nie używam. Czyściłam go wiele razy, ale to nic nie pomogło. Po 15min wyglądał tak samo jak przed czyszczeniem.. Trzymam do teraz zawsze do góry nakrętką, ale to też nie pomaga, wszędzie jest go pełno. Na początku myślałam, że może trafiłam na felerne opakowanie, ale czytając komentarze dziewczyn na wizażu (wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=35553) dowiedziałam się, że nie tylko ja mam z tym problem..
DSCF4931.JPG

Po drugie *konsystencja:*
Nie przeszkadzało by mi w zupełności to, że jest dość rzadka, na prawdę, ale to, że kosmetyk rozwarstwia się jest dla mnie nie do przyjęcia. Używałam kiedyś dużo tańszych korektorów i nigdy się z czymś takim wcześniej nie spotkałam. Wyciskając korektor na palec, czy też na dłoń możemy zauważyć przeźroczysty płyn i, oddzielnie, tak jakby pigment. No dla mnie skojarzyło się to z przeterminowanym produktem, chociaż data ważności twierdzi, że jest jeszcze dobry.
DSCF4935.JPG

Próbowałam tak zrobić zdjęcie, żeby móc pokazać Wam rozwarstwiony korektor. Nie do końca mi to wyszło, ale jak się dobrze przyjrzycie do będziecie mogły zobaczyć to dziwne zjawisko hehe.

Dodatkowo korektor prawie w ogóle nie kryje. Jedynie delikatnie rozświetla przestrzeń pod oczami i, dosłownie odrobinkę, niweluje cienie dzięki żółtemu pigmentowi.

*Podsumowując:*
Kupienie go to wyrzucenie 28zł w błoto. Nie polecam. Nie widzę w nim żadnych plusów. Próbowałam go zużyć w jakikolwiek sposób, żeby się nie zmarnował, ale chyba zaprzestanę tego i kupię sobie coś nowego, bo nie widzę sensu dalszego męczenia się z nim.


No i na koniec *pytanie:*
Czy jest może jakiś korektor w dość rozsądnej cenie, który mogłybyście mi polecić? Bardzo chciałabym wypróbować coś nowego co pomoże mi w walce z cieniami pod oczami... :)

Miłego dnia i weekendu :)
M.
  • awatar choccolate: Maybelline pure minerals. Polecam, świetny korektor pod oczy ;-)
  • awatar Piękno jest w oku patrzącego: Ja również Mam ten korektor z Maybelline i u Mnie się spisuje bardzo dobrze,ale zaznaczam że nie Mam problemu z cieniami :)
  • awatar challenge ;): też szukam korektora idealnego xd a ten to faktycznie bubel ;<
Pokaż wszystkie (6) ›
 

eleganckooo
 
DSCF4660.JPG


Cześć Dziewczyny! :)

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać zwykły, dzienny makijaż, który urozmaicam fioletową kreską :)  Ja wiem, że z tym fioletem jestem monotematyczna (z kreskami zresztą też), ale co ja poradzę, że uwielbiam ten kolor na powiekach pod każdą postacią.. :P Następnym razem postaram się zrobić coś innego :)

Makijaż jest na tyle delikatny, że polecam go nawet paniom, które na co dzień nie mogą szaleć z kolorowymi makijażami :)

Fioletowa kreska jest na prawdę fajnym urozmaiceniem dla codziennego, do znudzenia zwykłego makijażu :)

DSCF4661-horz.jpg

DSCF4680.JPG



Lista użytych kosmetyków:

Twarz:
-podkład Maybelline Dream Satin Liquid nr. 008 light beige i podkład Revlon Colorstay 110 Ivory
-korektor pod oczy: Inglot Under Eye Cocealer nr LW1
-korektor Bell Multi Mineral Cover Stick nr. 1
-pudel transparentny Vipera nr 503
-róż: Inglot nr. 82
-rozświetlacz Flormar nr. 25

Oczy:
-baza pod cienie: Virtual eyeshadow base
-cienie do powiek: Inglot nr. Pearl 397, Pearl 409
-paletka cieni Sleek Storm
-fioletowy eyeliner Inglot nr. 74
-biała kredka do oczu: Inglot nr. 31
-Tusz do rzęs: Maybelinne One by One

Usta:
-zapomniałam pomalować :P

DSCF4683.JPG


Miłego dnia :)
M.

PS. Przepraszam za różne niedociągnięcia, ale wciąż uczę się używać żelowego eyelinera także kreski nie zawsze mi dobrze wychodzą :)
  • awatar mala0727: niedociągnięcia? mi kreski się podobają :) odp u siebie na Twój komentarz :)
  • awatar PaniPerfekcyjna: Ładny kolor fioletu, a makijaż powtarzać się nie będę - świetny! :)
  • awatar Lyneczk4: ładnie ;)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

eleganckooo
 
Z racji tego, że opychałam się jak dzikus słodyczami w święta, a na siłownie nie miałam czasu iść wzięłam się dzisiaj za pierwszy trenning z płytą Ewy Chodakowskiej.
Moje wrażenia?!
Bywały chwile, że myślałam, że się rozpłacze i wyrzucę TV przez okno, ale później stwierdziłam, że:
A) szkoda telewizorwa
B) nie poddam się tak łatwo.
No i, cała spocona i zdyszana dotrwałam do końca.
Na razie powodów do dumy za dużo nie mam, ale jestem dobrej myśli :)
No, a po za tym już się nie mogę doczekać powrotu na siłownie :)
DSCF4523.JPG
  • awatar Snow: tez zamierzam dzis po raz pierwszy pociwczyc przy tym :) zobaczymy jak bedzie :D
  • awatar Everything Girly: @Snow: ja myślałam że umrę w połowie :P
  • awatar healy: @Everything Girly: ja miałam to samo, ale teraz ćwiczę już drugi tydzień i jest zdecydowanie lepiej :D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

eleganckooo
 
DSCF4879.JPG

Jeszcze nie tak dawno temu byłam święcie przekonana, że wszystkie kobiety świata robią sobie makijaż oczu albo tą taką zwykłą pacynką dołączoną do cieni do powiek albo, że tak powiem palcem. Niestety moje wyobrażenie o sztuce makijażu uległo drastycznej i bolesnej zmianie gdy obejrzałam kilka pierwszych filmików na jutubie i wsiąknęłam w świat tzw. bjuti blogów. W tedy zobaczyłam, że istnieje 1826343728 pędzli do samego malowania oczu i jeszcze dobrze by było je wszystkie mieć bo inaczej dupa, makijażu nie będzie. Niestety ja, jako biedne licealne dziecię, nie miałam wystarczającej ilości funduszy na choćby jeden pędzel z Sephory czy Douglasa (no dobra, tak na prawdę to dalej nie mam) więc musiałam poszukać innej alternatywy (bo właśnie w tym momencie zaczęłam bardziej interesować się sztuką upiększania kobiet). No i tak szukałam, szukałam i Eureka! Stojąc przy kasie w H&M znalazłam dość duży, puchaty i miękki pędzelek, do złudzenia przypominający te, których używały laski w internecie. I cena 9.90, spoko.
Myślałam, że ten pędzel będzie taki tymczasowy, ale myliłam się.

*Używam go dalej i bardzo lubię bo:*
-jest miękki
-jest dość duży co ułatwia nałożenie cienia
-jest tani jak barszcz
-jak się człowiek postara to można nim na prawdę wykonać calutki makijaż oka
-nie wypadają z niego włoski (używam go od 1,5-2 lat i zgubił może dwa, a kąpię go regularnie, żeby nie było ;))
DSCF4899.JPG

Drugi pędzel by H&M to trochę inna historia, którą oczywiście Wam opowiem, żeby Was trochę zanudzić :) Kiedyś robiąc makijaż pożyczyłam od swojej najlepszej przyjaciółki (P :* ) pędzel, który był z Sephory. Strasznie mi się spodobał bo z jednej strony miał końcówkę do eyelinera, a z drugiej do rozcierania cienia w załamaniu oka. No ekstra czad bo wszystko w jednym. Po tym wydarzeniu poczłapałam do Sephory, a że cena pędzla wynosiła ok. 60zł to odpuściłam. Po jakimś czasie byłam z wyżej wymienioną P :* na zakupach w H&M i co się ukazało moim oczom: IDENTYCZNY PĘDZEL JAK Z SEPHORY za 9,90. Postanowiłyśmy go pomacać jeszcze w sklepie, żeby zobaczyć czy warto wydawać te 9,90 na pędzel, a nie np. iść na piwo, tak więc po cichu (hehe) otworzyłyśmy opakowanie, pomacałyśmy z każdej strony i za 5min. był już mój.

*Jestem nim zachwycona bo:*
-można nim wykonać cały makijaż od początku do końca łącznie z namalowaniem kreski
-jest mięciutki
-jakością na prawdę nie odbiega od pędzla Sephory (przynajmniej w moim odczuciu)
-łatwo się o niego dba, nie gubi włosków
-strona do eyelinera jest sztywna, ale nie drapie powieki
DSCF4892-horz.jpg


*PODSUMOWUJĄC MOJE NUDNE OPOWIEŚCI:*
-powyższe pędzle do makijażu polecam dla każdego: dla tego kto rozpoczyna przygodę z makijażem i dla tego, kto interesuje się makijażem już od jakiegoś czasu. Na prawdę uważam, że warto je wypróbować bo za małe pieniądze mamy bardzo dobre jakościowo pędzle
-są bardzo miękkie, nie drapią powieki, nie gubią włosków, no cud, miód, malina
-sprawdzą się idealnie w podróży, bo za pomocą tych dwóch pędzli (a nawet tego jednego, podwójnego) możemy wykonać cały makijaż
-są tanie, 9,90zł na pędzel to na prawdę nie dużo
-są ogólnodostępne, teraz h&m zawładną światem i jest chyba w każdym większym mieście
DSCF4907.JPG

DSCF4909.JPG

To chyba by było na tyle :) Mam nadzieję, że komuś przydała się ta notka, a jeżeli nie to dziękuję za poświęcony mi czas :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dnia :)
M.


PS. Dalej zastanawiam się, po cholerę dodają te pacynki do cieni do powiek, skoro prawda jest taka że nikt ich nie używa??
PS.2 Próbowałam znaleźć dla porównania zdjęcie pędzla z Sephory, ale jakoś nigdzie go nie ma..
  • awatar Fashion, Love.. My life.: Oo ;) z H&M z kosmetyków mam tylko błyszczyk ^^
  • awatar nood: a ja nie wiem dlaczego przez cały czas myślałam że te pędzle z H&M to jakiś szajs będzie :D A tu proszę :) Zapraszam :)
  • awatar sia0208: ja też kiedyś nie wiedziałam, że cienie nakłada się pędzlami i po obejrzeniu filmików na youtube pomaszerowałam do sklepu i także zaopatrzyłam się w takie same :) tak samo jak nood myślałam, że w H&M są jakieś badziewne pędzle, ale skoro uważasz, że warto było to może też coś takiego kupię :)
Pokaż wszystkie (8) ›